Powrót do tworzenia - wspomnienie

Dzisiaj jest inaczej. 

Dzisiaj nie o zegarkach,

A może właśnie o nich, tylko nie o czasie, który mierzą, lecz o tym, który minął.

Na blogu długo panowała cisza. Czasem milczenie mówi więcej niż kolejne słowa.

Gdy widzę, że ostatni wpis na blogu był 17.01.2023 o Casio F-93, trudno mi uwierzyć, jak szybko wszystko potrafi się oddalić.

Zegarki przybywały, a czas, jak zawsze nie czekał.

Pomysł na ten blog narodził się prawie siedem lat temu. Miał być porządkiem w chaosie, próbą zatrzymania chwil jak było „przed”i jak wyglądało „po”. Uczyłem się powoli, wciąż się uczę. I nigdy nie byłem w tym sam. Był ktoś kto bardzo mi w tym wszystkim pomagał, inspirował, motywował, pomagał wyszukiwać, ba nawet był przy zakupie Casio F-94 jednego z pierwszych zegarków z mojej kolekcji. Od tej pory często widywaliśmy się, rozmawiając, przywracając do życia wiele zegarków. W tle zawsze było słychać muzykę, która przeważnie była włączana i niejednokrotnie musiała być tłumaczona, bo ze względu na barierę językową, nie rozumiałem tekstów. Nawet nie wiedziałem, że te teksty z czasem nabiorą takiego znaczenia, i będą powodować tyle wspomnień... Jednak wtedy dochodziło do wielu różnych sytuacji, w których potrafiliśmy się o to sprzeczać Bywał śpiew, o którym najlepiej milczeć, pozostawiając go w sferze wyobraźni. 

    Przez cały ten czas wsparcie, nie tylko w kwestii tworzenia tego bloga i motywacji do uzupełniania kolekcji o kolejne modele, było coś więcej. Twoje wsparcie nie kończyło się na zegarkach. Były rozmowy długie i trudne, były różnice zdań, był czas – najcenniejszy dar, jaki można komuś ofiarować.

Pamiętam moment, gdy udało się zarazić Cię tą pasją. Pierwsza skrzynka na zegarki. I ten jeden zegarek – Twój ulubiony. Ten, z którym zawsze coś było nie tak. Baterie wymieniane bez końca, wskazówki odpadające częściej, niż pokazujące godzinę. Dziś wiem, że to nie była wada.  Bo ten zegarek nie odmierzał godzin... Odmierzał spotkania


Mimo pamięci wielu chwil jedno zasługuje na szczególne wspomnienie. Jedno z ostatnie spotkanie w lutym 2023, kiedy jak zawsze rozmawialiśmy, o tym jak bardzo chcesz wrócić w rodzinne strony, jak cieszysz się na spotkanie ze znajomymi po latach. w tle leciała muzyka jak zawsze.. listę jak zawsze otwierał Kryštof






Pamiętam jak po raz kolejny opowiadałeś historię powstanie utworu, który napisał Kryštof dla Karela Gotta



i wiele innych piosenek, których nie sposób tutaj wstawić....



Kilka dni później przyszła wiadomość, że to spotkanie było ostatnim, że powrót w rodzinne strony...stał się faktem... na zawsze




    Od tamtej pory minęły prawie trzy lata. To wydarzenie miało ogromny wpływ na ciszę, która zapadła na blogu, choć nie było jedynym powodem tej przerwy. Był to czas wielu zmian w życiu, momentów, które wymagały zatrzymania się i przewartościowania wielu spraw. Jedno pozostało jednak niezmienne pasja do zegarków wciąż trwa. Dlatego postaram się w miarę możliwości publikować nowe treści.


Teraz warto wspomnieć o jednym z nich. Postanowiłem kupić dokładnie taki sam, bo z czasem ten zegarek stał się symbolem. Przedmiotem, na który dziś patrzy się z zupełnie innej perspektywy. Można go nazwać absurdem, a nawet sprzecznością.



    Nie mierzył czasu dokładnie. Zamiast tego przypominał, kiedy trzeba się zatrzymać. Nie działał bez przerwy, ale zawsze działał wtedy, gdy kończyło się spotkanie. Dziś leży nieruchomy nie tyka i nigdzie się nie spieszy, jakby wiedział, że jego zadanie zostało już wykonane. Czasem biorę go do ręki, nie po to, by sprawdzić godzinę, lecz po to, by pamiętać, że nie wszystko, co się psuje, jest zepsute naprawdę. Są rzeczy, które nigdy nie miały odmierzać czasu po prostu miały go wypełniać




Czas płynie dalej, ale nie wszystko, co ważne, odchodzi razem z nim.




Komentarze

Popularne posty